czwartek, 3 marca 2011

Dług publiczny. Co nas czeka?

Dziś chciałbym poruszyć temat na czasie mianowicie dług publiczny. Czy nas dotyczy? jakie są konsekwencje zadłużenie publicznego naszego kraju? postaram się przybliżyć temat.
Rząd do 2012 roku musi obniżyć deficyt sektora finansów publicznych do 3%  PKB.  Droga wydaje się długa ponieważ dług sektora finansów publicznych w ubiegłym roku wynosił aż 8% PKB.
Wyliczenia oraz zapewnienia rządu co do obniżenia długu pulicznego dają nam do zrozumienia iż wiąże się to z wielkimi wyrzeczeniami. Dzięki prężnie rozwijającej się gospodarce i mądrze zarządzanymi finansami wyrzeczenia te mogą być mniejsze jednak według Krzysztofa Kalickiego gościa Macieja Głogowskiego prowadzącego audycję TOK FM jest to założenie nazbyt optymistyczne. Na rok 2011 przewiduje się zmianę podatku watu (już dało się to odczuć), podniesienie akcyzy na papierosy, niższe wydatki funduszu prac, zmniejszenie zasiłku pogrzebowego , zamrożenie skali w picie progów podatkowych, zmiany w systemie emerytalnym. Dzięki tym oszczędnościom rok 2012 powinien się zamknąć w wyznaczonym maksymalnym długu publicznym. Każdy z nas wie iż część wydatków publicznych jest nieuzasadniona i absurdalna. Szukając oszczędności należało by to zmienić i nie mam na myśli tu becikowego, jednak chodzi o większe wydatki  takie jak składki emerytalne, podatek dochodowy czy składka zdrowotna dla rolników. Redukcja zatrudnienia w administracji publicznej, redukcja zatrudnienia w szkolnictwie przez niż demograficzny. Nie wystarczy zejść do deficytu trzy procentowego bo co to znaczy? znaczy to że i tak wydajemy więcej niż zarabiamy.
Pan Prezes Kalicki uważa iż pierwotne założenie rządu zakłada, że w przeciągu 2 lat nie grozi nam nic złego jest nad przyrost optymistyczne. Zgadzam się z tym założeniem całkowicie, wystarczy spojrzeć jak podrożały ceny surowców niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Nadal nie wiadomo jak na rynek wpłynie konflikt w północnej Afryce, dodam iż na obsługę odsetkową zadłużenia należny znaleźć 40 mld zł. Gdzie tego szukać?. Przy obecnym tempie wzrostu gospodarczego 4% a taki obecnie mamy powinniśmy gromadzić nadwyżkę, a przynajmniej mieć w pełni zrównoważone finanse publiczne. Kiedy tępo zmaleje do 2% (wzrost gospodarczy)może pojawić się deficyt. w Latach 2006-2007 przy  6% tempie  wzrostu gospodarczego nadal mieliśmy deficyt.
Obecny rząd prężnie dążył do wkroczenia w strefę euro. Jednak z  deficytem który spowodowany  jest złym zarządzaniem środków publicznych nie sądzę byśmy mieli szansę wkroczyć w strefę euro w zakładanym 2012 roku. Dziwi mnie jak można było w poprzednich latach zmarnować szansę na przełożenie tak dużego wzrostu gospodarczego na zmniejszenie zadłużenia. Nie raz się słyszy że jesteśmy w czołówce państw U.E jeśli chodzi o wzrost, jak prężnie rozwija się rynek kapitałowy a nasze zadłużenie z roku na rok jest coraz większe. Jakie to ironiczne rząd zaciska pętle na inwestorach podnosząc wat, oraz wszelkiego rodzaju składki mając nadzieję na jeszcze szybszy przyrost z ryku gospodarczego.