czwartek, 10 marca 2011

Drożyzna - o ile więcej i dlaczego?

 Dzisiejszym tematem będą ceny żywności, ceny ropy naftowej które w oszałamiającym tempie bije rekordy.
Media w ostatnich tygodniach biją na alarm: już dawno nie odnotowano takiego wzrostu cen żywności w sklepach. Według statystyk GUS w styczniu br. w stosunku do stycznia ub.r., przy inflacji sięgającej 3,8 proc., ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o niespełna 5 proc., ceny za użytkowanie mieszkania i nośniki energii skoczyły o ponad 6 proc., zaś transportu (paliwa i przewozy towarów) aż o 7,2 proc. 
Duża część odpowiedzialności za obecną sytuację spada na rząd, zwłaszcza na resort finansów, a także rolnictwa. Wpływ na drożyznę mają także czynniki międzynarodowe (ubiegłoroczne nieurodzaje w różnych częściach świata, rosnące ceny paliw w związku z niepewną sytuacją w Libii i Bahrajnie, a wcześniej w Egipcie i Tunezji itd.). Warto jednak przypomnieć, że to nie kto inny, jak minister finansów Jacek Rostowski, walnie wspierany przez premiera Tuska, wprowadził tegoroczne podwyżki Vat uderzające zwłaszcza w najuboższe rodziny. W imię walki z dziurą budżetową, za której tak wysoki wzrost odpowiada w całości obecny rząd. Podwyżki te obejmują praktycznie wszystkie towary nabywane na co dzień w sklepach, a także rachunki: za zużywany w mieszkaniach gaz, prąd i wodę, nie mówiąc o czynszach, podróżach do pracy, mieszkaniach, materiałach budowlanych itd. Od przyszłego roku wejdzie w życie drastyczna podwyżka stawki VAT na ubrania i obuwie dla dzieci. Nie mówiąc o zapowiedzianej już podwyżce podstawowej stawki VAT o kolejny 1 proc. Do tego dochodzi zwyczajna nieudolność poszczególnych członków rządu. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć posłuszne przyjęcie przez obecnego ministra rolnictwa tzw. kwot produkcji cukru narzuconych Polsce przed kilku laty przez Unię Europejską. W rezultacie wolno nam produkować cukier tylko do ściśle określonego poziomu. Sprawia to, iż brakuje go na rynku, a w konsekwencji rosną jego ceny.
Specjaliści rynku rolno-spożywczego twierdzą, że duży wzrost cen zbóż po ubiegłorocznych zbiorach bardzo pogorszył ekonomiczne warunki produkcji w hodowli zwierzęcej, przede wszystkim trzody chlewnej i drobiu. Stał się także dodatkowym impulsem, który przyspieszył podwyżki cen detalicznych żywności – uważają cytowani przez „Rzeczpospolitą” eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Ich zdaniem w ostatnich trzech latach żywność drożała w coraz szybszym tempie, a obecnie ten trend jeszcze się wzmocni. Według optymistycznych prognoz w Polsce w 2011 r. żywność zdrożeje o 4–5 proc. Pod warunkiem niewystępowania większych powodzi i innych anomalii pogodowych oraz dużego urodzaju warzyw i owoców. Jeśli tego urodzaju nie będzie – podwyżka cen żywności wyniesie do 6 proc.
Według raportu FAO (ONZ-owskiej agencji ds. wyżywienia i rolnictwa) czekają nas w Europie (także w Polsce) w 2011 r. podwyżki głównie cen mięsa i artykułów zbożowych: pieczywa, mąki, kasz, makaronów, ciastek. Jeśli zgodnie z trendem na rynku światowym zdrożeje cukier – podrożeją słodycze, soki, przetwory owocowe. Sytuację w branży spożywczej mogą jeszcze pogorszyć słabsze zbiory spodziewane w wielu krajach, bo wówczas światowe zapasy nie zostałyby odbudowane. FAO ostrzega, że niedobory żywności dodatkowo przyczyniają się do zamieszek w krajach Afryki i Azji. Należy się spodziewać ich nasilenia na przełomie I i II półrocza 2011 r.

Cóż dodać... złe zarządzanie funduszami publicznymi, deficyt za wszystko płacimy my podatnicy. Jak to w przysłowiu płać i płacz Polaku czymś dziurę budżetową załatać trzeba.