poniedziałek, 28 marca 2011

Komunalne już nie dla bogatych

 Witam po dłuższej przerwie. dzisiaj poruszę temat czynszówek.
Rynkowe czynsze w gminnych mieszkaniach i ograniczone dodatki mieszkaniowe. Osoby wynajmujące mieszkania czynszowe którym wynagrodzenie wzrośnie stracą prawo do lokalu, zaś krewni nie będą ich automatycznie dziedziczyć. Umowa o najem będzie na czas określony. Będą przydzielane osobom o mniejszych zarobkach. Cena za metr mieszkania komunalnego to ok 3,60 zł. W Gdańsku mieszkańcy czynszówek mocno protestowali przeciwko podwyżce czynszu. Mają płacić 10,20 zł za m2  czyli trzykrotnie więcej niż średnia stawka w takich mieszkaniach. Protest może się rozszerzyć na cały kraj ministerstwo infrastruktury planuje bowiem rewolucyjne zmiany dotyczące mieszkań komunalnych a tych jest w Polsce około miliona.
Resort szykuje w ekspresowym tempie założenia do projektu nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów dodatkowych dodatkach mieszkaniowych oraz zmian do kodeksu cywilnego. Rząd chce aby sejm go uchwalił jeszcze w tej kadencji. No cóż to ma się zmienić czynsze mieszkań komunalnych zostaną urynkowione czyli gminy będą mogły ustalać albo jedną stawkę dla całej dzielnicy albo dla konkretnej nieruchomości. Stawka za najem ma pokryć co najmniej koszt utrzymania nieruchomości, obecnie koszty ponosi gmina z własnego budżetu.
Następna zmiana odnosi się możliwością zawierania umów przez samorządy najmu na czas określony. Lokator, który będzie chciał przedłużyć umowę będzie musiał przejść ponowną weryfikację dochodów. Zamożni stracą prawo do gminnych mieszkań. Dziś podpisuje się umowy na czas nieokreślony, nawet jeśli najemca wygra kilkanaście tysięcy kupi dobry samochód miasto nie może wypowiedzieć umowy.
Trzecia zmiana tyczy się przejęcia mieszkania w razie śmierci najemcy. Ministerstwo chce aby w takim przypadku umowa najmu wygasła. Bliscy najemcy będą mogli złożyć wniosek o zawarcie nowej umowy  lecz gmina sprawdzi czy ich dochody uprawniają do otrzymania mieszkania komunalnego.  Jeśli nie to w ciągu sześciu miesięcy będą musieli się wyprowadzić.
Czwarta propozycja to niemiła niespodzianka dla osób korzystających z dodatków mieszkaniowych. Projekt zakłada, że stracą ci którzy są właścicielami mieszkań i domów lub mają mieszkania spółdzielcze własnościowe. jednak nie stracą dodatku po pierwszym roku po wejściu w życie zmian dostaną 75% dodatku w drugim 50% w trzecim 25% a w kolejnym roku nie dostali by już nic.
To tyle jeśli chodzi o zmiany. Może się to tyczyć kilku milionów osób. Ciężko określić na dziś czy zmiany wyjdą nam na dobre czy nie.. Wiele osób zamożnych zajmuje kwaterunki za które praktycznie nie płacą. Projekt ustawy rozwiązuje ten problem. Nie znaczy to, że np osobie która wynajmuje podnosi się standard życiowy nie znaczy że będzie musiał opuścić kwaterunek po prostu zostanie podniesiony czynsz. Najlepsze jest to że był okres kiedy władze samorządowe przydzielali sobie mieszkania komunalne. W mieszkaniach tych nie mieszkają najbiedniejsi.  Miasto powinno prowadzić aktywną politykę ze zmienną cenową jeśli chodzi o miejsce wynajmu (centrum, przedmieścia). Można się zastanowić w jakim tempie należny te zmiany przeprowadzać mamy tu przecież dość daleko idące zmiany jednak każdy z nas ma różną sytuację życiową i materialną. Uważam iż należy przeprowadzać zmiany w sposób ,,życiowy'' i elastyczny.

czwartek, 17 marca 2011

Wahania na rynku kredytowym, ujednolicenie podstawy podatku CIT

 Frank szwajcarski ,,zanurkował'' bowiem wczoraj komisarz U.E do spraw energii oznajmił, że sytuacja wymyka się spod kontroli chodzi oczywiście o katastrofę w Japonii ,,nadchodzące godziny mogą przynieść katastrofalne wydarzenia'' na co rynki zareagowały rzecz jasna panicznie Frank szwajcarski wzmocnił się w stosunku do złotego do ponad 3,28zł . Nie należy poddawać się panice, należy przypomnieć, iż frank Szwajcarski był w trendzie wzrostowym od 2008 roku. Przez długi okres kurs nie przekraczał 3 zł jednak tylko kwestią czasu było osłabienie się złotówki. Co jest istotne? jeśli następują nagłe wzrosty równie nagle te trendy się odwracają i równie dynamicznie zaczyna się ruch w przeciwnym kierunku. To co można radzić osobom które mają kredyty we frankach szwajcarskich, żeby nie poddawali się panice. Nie należy na podstawie jednej informacji panikować i biec przewalutowywać  kredyt, bowiem najczęściej okazuje się, że ta waluta kiedy przewalutujemy zaczyna się na nowo osłabiać. Jeśli już bierzemy kredyt w walucie to musimy patrzeć na ten kurs w perspektywie 20 a nawet i 30 lat i w ten sposób liczyć swoje zyski bądź ewentualne straty. Jeśli ktoś już poddał się tej wyrafinowanej grze (tak to można nazwać) musi mieć mocne nerwy. Wspomnieć należy iż przybliża się czas w którym wejdziemy do strefy euro które się przez ostatni czas nie wzmacniało i nie utrzymywało na takim poziomie co frank szwajcarski głównie słabło po wzrostach w 2008r. do początku roku 2009 kiedy to zaczęła się hossa na rynku papierów wartościowych.
Komisja Europejska zaproponowała w środę ujednolicenie podstawy opodatkowania podatku od firm CIT w Unii Europejskiej. W strefie euro rośnie zaś presja na Irlandię, by podwyższyła swój podatek od przedsiębiorstw, który wynosi najmniej w Europie - 12,5 proc.
Teraz firmy prowadzące interesy w całej UE muszą stosować zasady 27 różnych systemów podatkowych. Propozycja KE zakłada, że mogłyby składać jedną deklarację podatkową i konsolidować zyski i straty osiągnięte w różnych krajach. Kraje, gdzie firmy prowadziły interesy, dzieliłyby się między sobą podstawą opodatkowania według aktywów, sprzedaży i siły roboczej. Potem każdy z nich zastosowałby własną stawkę podatkową.
Według Komisji Europejskiej, jednolita podstawa to jeden ze sposobów pełnego wykorzystania potencjału unijnego wspólnego rynku. Z kolei według Niemiec czy Francji, niższe podatki w niektórych krajach członkowskich to element nieuczciwej konkurencji w zakresie pozyskiwania inwestorów i powód nierównowagi w strefie euro - stąd presja na podwyższenie stawki podatku w Irlandii.
Partnerzy w strefie euro naciskają, by Irlandia podniosła swoją stawkę wynoszącą 12,5 proc. (podczas gdy średnia w UE wynosi 25,7 proc.), od tego uzależniając zgodę na złagodzenie warunków spłaty antykryzysowego wsparcia w wysokości 85 mld euro, jakie dostała Irlandia. Było to przedmiotem sporu między francuskim prezydentem Nicolasem Sarkozym a premierem Irlandii Endą Kenny na szczycie eurogrupy w piątek w Brukseli. Po szczycie Kenny powtórzył, że nie ustąpi, bowiem wysokość podatku CIT nie ma nic wspólnego z programem pomocowym wynegocjowanym z UE i Międzynarodowym Funduszem Walutowym.
Obecnie jest możliwość wyboru miejsca (kraju) prosperowania firmy. Inwestorzy wybierają kraj w którym jest najkorzystniejsze rozliczanie  podatkowe. Przy ujednoliceniu nie będzie to koniecznie. Konkurencja krajów w pozyskiwaniu inwestorów się zmniejszy.

środa, 16 marca 2011

Alarm internautów

 Jak wiadomo tydzień temu sejm przyjął zapisy umożliwiające filtrowanie treści publikowanych w internecie i wprowadzające nakaz rejestrowania w krajowej radzie radiofonii i telewizji internetowych serwisów audiowizualnych. Jest to ustawa głęboko krzywdząca wszystkich polskich przedsiębiorców. Każdy kto ma własna stronę internetową i zamieszcza na niej materiały audiowizualne będzie podlegał obowiązkowi rejestracji  w KRRiT. Część zapisów ustawy krytykowali prezesi telewizji (TVN, Polsat, Puls) zgodnie wszyscy przemawiali ten projekt pachnie cenzurą. Można odnieść wrażenie, że kiedy internauci popierali rząd i PO to o pracach nad takimi zapisami było cicho a gdy w sieci pojawiły się niezbyt przychylne akcje internautów wycelowanych w rząd wtedy ustawę uchwalono w trybie pilnym.Interpretacja jest to zbyt daleko idąca ponieważ ta ustawa jest konsekwencją dyrektywy unijnej. Projekt przewiduje jednak rozwiązania które są sprzeczne ze wskazaniami dyrektywy np kary administracyjnej za niezarejestrowanie w KRRiT do 10% przychodu dostawcy osiągniętego w poprzednim roku. Jest to zabójstwo przedsiębiorcy w biały dzień.
Internauci oraz przedstawiciele mediów sprzeciwiają się zmianom proponowanym przez rząd. Zbierają też podpisy pod ewentualnym wnioskiem o zaskarżenie nowelizacji ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiciele mediów również skrytykowali projekt. – Ten projekt pachnie cenzurą – mówi dr Maria Nowina-Konopka, ekspert do spraw demokracji w sieci z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu - donosiła dzisiaj "Rzeczpospolita".
 Przepis o rejestracji, którego zasadność podważa KIG (Krajowa Izba Gospodarcza), stanowi, że program telewizyjny, rozpowszechniany wyłącznie w internecie, nie wymaga koncesji, musi być jednak zgłoszony do rejestru, który prowadzić będzie KRRiT. Program telewizyjny to w rozumieniu ustawy "usługa medialna stanowiąca uporządkowany zestaw audycji, przekazów handlowych lub innych przekazów, rozpowszechniany w całości, w sposób umożliwiający jednoczesny odbiór przez odbiorców w ustalonym przez nadawcę układzie".
Nadawca programu telewizyjnego (osoba fizyczna, prawna, spółka handlowa, która tworzy i zestawia program) musi zgłosić program do rejestru najpóźniej na miesiąc przed rozpoczęciem rozpowszechniania w internecie, a nadawanie można rozpocząć, jeśli KRRiT w ciągu miesiąca od zgłoszenia nie odmówi rejestracji. Ustawa nie określa przesłanek pozwalających jej odmówić.
Wszyscy internauci z niepewnością patrzą jaki będzie miała finał sprawa z ustawą. 

wtorek, 15 marca 2011

Koszmar rynków azjatyckich

 Ostatnie dni pokazały, że Europa jak i Stany są dość odporne jeśli chodzi o wydarzenia w Azji i paniki raczej bym się nie spodziewał. Wczoraj rynkowi Polskiemu jak i amerykańskiemu udało się obronić przed spadkami lecz dziś jest to raczej mało prawdopodobne ze względu na problem nuklearny jest coraz większy i tego się rynki boją. Wydaje mi się iż może to spowodować głębsze spadki niż wczoraj . Sparki zmieniają trend średnioterminowy i istnieje ryzyko iż zmieni to średnioterminową tendencje spadkową. Trzeba napisać jasno, że na rynkach papierów wartościowych trwa hossa od 2009 roku (odreagowanie dramatycznego spadku z lat 2007-2008) rynki do tej pory odrobiły ponad 60% tamtego spadku. Informacje jakie dochodzą wzbudzają nerwowość na giełdzie ( produkcja staje, brakuje źródeł komponentów), reakcja rynków jest dość dramatyczna do końca tygodnia zobaczymy jak bardzo sytuacja ta odbije się na rynkach. Na światowym rynku dominuje nadal temat skutków japońskiego trzęsienia ziemi. Zaowocowało to paniką na tokijskim rynku. Główny indeks Nikkei 225 przejściowo tracił nawet ponad 14%. Doradcy i komentatorzy radzą jednak sprzedawać akcje i inwestować i kupować akcje na surowce, przedsiębiorstwa odnawialnej energii.
Warto wspomnieć, że Europa odżegnuje się od inwestowania w elektorowie atomowe.  Zawieszenie inwestycji w energetykę atomową zapowiedziały wczoraj Niemcy i Szwajcaria, nad tym samym zastanawiają się Włosi.  Dziennik - ,,Japonia zniechęciła Europę do atomu''. Należy się zastanowić czy to nie jest sygnał dla nas. Polska można powiedzieć, że wykorzystała pewne opóźnienia  (bankowość, karty kredytowe, czeki ) na własną korzyść. Powinniśmy się zastanawiać czy nie dało by radę przeskoczyć opóźnienie jeśli chodzi o energetykę atomową. Może czas na energetyką odnawialną? Ciężko będzie ponieważ nie jesteśmy krajem gdzie wieją jakieś wiatry.. gdzie można i ma się gdzie stawiać elektrownie wodne. 
Bankowi centralnemu Japonii nie udało się opanować paniki na rynkach. W poniedziałek Bank Japonii zasilił rynek 15 bilionami jenów (183 mld dolarów) - czyli kwotą, jakiej nigdy dotąd nie wyasygnował jednorazowo w tym celu.
Ponadto BoJ przeznaczył 5 bilionów jenów (61 mld dolarów) na zwiększenie swojego portfela papierów wartościowych.
We wtorek spadły również ceny akcji w Chinach. Podczas zamknięcia indeks giełdy Shenzhen Component Index spadł o 1,95 proc. Natomiast na giełdzie hongkońskiej wkrótce po otwarciu indeks Hang Seng spadł o 3,8 proc., osiągając najniższą od pięciu miesięcy wartość. Na zamknięciu wartość podniosła się do 2,86 proc. Głównym powodem spadków na chińskich giełdach było ostrzeżenie o możliwym promieniowaniu radioaktywnym z uszkodzonej w piątkowym tsunami elektrowni jądrowej Fukushima.
Japonia jest drugim po USA partnerem handlowym Chin, a Państwo Środka sprzedaje najwięcej do Japonii.

poniedziałek, 14 marca 2011

Japonia walczy o powrót do normalnego bytu

 Dziennik Prawny ,,Japonia zatrzęsie światem - odbudowa zadłuży kraj ale nie wpędzi go w recesję... ani liczby ofiar ani tym bardziej strat materialnych nie sposób jeszcze oszacować, rząd w Tokio szykuje już imponujący program odbudowy kraju. Japończycy chcą za wszelką cenę zapewnić świat, że kraj podniesie się z katastrofy, który wciąż pamięta poprzedni japoński kataklizm w 1995 roku po którym gospodarka zapadła się i kraj popadł w najdłuższą stagnację od XIX wieku. Żeby rozwiać obawy rynku już dziś zacznie pracować giełda. Bank centralny uruchamia fundusz wart 20 mld dolarów, rząd nowelizuje budżet''.

Rzeczpospolita ,,Katastrofa w Japonii nie zatrzęsie gospodarką. Straty po piątkowym trzęsieniu ziemi i tsunami są szacowane wstępnie na 50 mld. W niedzielny poranek słońce wydobywało się z mroku sceny jak z biblijnej apokalipsy. Fala Tsunami wywołana przez piątkowe trzęsienie Ziemi zniszczyła kilkaset km wybrzeża Japonii...''

Spójrzmy na to chłodnym okiem dramat jest wielki trzeba sobie powiedzieć jasno a obrazy w telewizji jeszcze bardziej przekonywujące. Patrząc na Japończyków i ich historyczne doświadczenia widać iż wszystko sprawnie przebiega i nie ma wątpliwości iż gospodarka zostanie w ciągu dekady odbudowana i nie sądzę by miało to wielki wpływ na gospodarkę światową. Mają wysokie zasoby i jak się wyraził jeden z komentatorów są bardzo duże straty w ludziach lecz małe w gospodarce, po incydencie przepraszał jednak coś w tym jest. Punkt dotyczący energetyki jądrowej... jak wiadomo jest awaria chłodzenia reaktora może dojść do stopienia rdzenia, jeśli będziemy mieli do czynienia z katastrofą nuklearną to pod znakiem zapytania stoi przyszłość energetyki jądrowej nawet w rejonach które nie mają szans na tego typu dramatyczne wydarzenia. Nie ma alternatywy na bezpieczną energię za 10 - 15 lat. Jest rozwijająca się ciekawa technologia oparta o Tor nie Uran który jest znacznie bezpieczniejszy. Rozkłada się praktycznie całkowicie zaś z Uranu zostaje Pluton. Niestety wcześniej nie brano go pod uwagę ze względów militarnych Pluton używany był w celu militarnym.
Wracając do tematu rynki dość spokojnie zareagowały na katastrofę mimo nie najlepszych dochodzących informacji z Japonii. Ostatni kwartał gospodarka zanotowała największy wzrost gospodarczy od 20 lat. Zadłużenie sięga 200 % PKB zestawiając wszystko jest pewne iż Japonia potrzebuje przysłowiowego kopniaka gospodarczego.
Przedstawiciele firmy Tokyo Electric Power, która odpowiada za prąd w mieście i okolicy, zapowiedzieli, że spodziewają się ograniczenia produkcji prądu o około 25 procent. Regiony na północy i na wschodzie Tokio również mają wyłączany prąd.
W poniedziałek japoński rząd wezwał mieszkańców, by oszczędzali energię i ograniczyli podróże, odbywając jedynie te niezbędne.
Ryzyko odłączenia prądu oraz zniszczenia po trzęsieniu ziemi sprawiają, że także sieć kolei w całym kraju ma poważne problemy próbując wznowić świadczenie swoich usług.
Największa w Japonii firma kolejowa, East Japan Railway, która łączy Tokio z rejonami, które najbardziej ucierpiały w wyniku trzęsienia ziemi i fali tsunami, odwołała wszystkie swoje szybkie pociągi Shinkansen.
Praktycznie w każdej części kraju wielu ważnych producentów zamknęło swoje fabryki. Niektórzy zrobili to w ramach jednoczenia się z tymi, którzy ucierpieli, a inni ze względu na zniszczenia, które są skutkiem piątkowego trzęsienia ziemi. Niektóre firmy zdecydowały się też na przerwę w produkcji ze względu na zapowiadane ograniczenia w dostawach prądu.
Trzej najwięksi producenci samochodów w Japonii – Nissan, Honda i Toyota – zawiesili produkcję w większości ze swych ośrodków, a Toyota ogłosiła, że nie wznowi działalności w żadnej ze swoich japońskich fabryk przynajmniej do środy.